August 23, 2009 · Uncategorized

Po dwóch latach bez urlopu i utrzymującej się wszechobecnej bryndzy finansowej, zapadła decyzja. Urlop musi wreszcie być. Nieważne, że namiot jest dziurawy, aparaty zepsute, a sakiewka pusta - jedziemy. Postanowiliśmy wybrać coś oryginalnego, coś co będziemy długo wspominać. Wybraliśmy wyprawę do Północnych Włoch autostopem. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.

Przejazd tzw. okazją przez państwa, w których taki sposób podróżowania był praktykowany już od lat siedemdziesiątych jest prawdziwą przyjemnością. Kierowcy nie boją się zabierać ze sobą autostopowiczów i kolejne kilometry przebywa się bardzo szybko. Nie jest dużym problemem dotarcie do oddalonych od głównych szlaków komunikacyjnych ciekawych miejsc, do których nie docierają nawet środki masowej komunikacji.

Na miejscu szybko okazało się, że co dobre to już za nami. Sztuczne opłaty wprowadzone praktycznie na wszystko, włącznie ze spuszczaniem dwukrotnym wody w WC powodowały, że od początku żałowaliśmy, że nie skorzystaliśmy jednak z jakiejś oferty w stylu last minute All-inclusive. Jednocześnie tubylcy już odpowiednio dobrze pilnowali, żeby przypadkiem nic nam się nie udało zorganizować taniej.

Dalszy przebieg urlopu niestety również trudno było zaliczyć do udanych, zorganizowanie sobie czegokolwiek wiązało się z zapłaceniem haraczu na praktycznie każdym etapie. W szóstym dniu, kiedy mieszkaliśmy na prywatnej kwaterze skradziono nasz aparat Canon 50D oraz kamerę cyfrową Kodak. Kontakt z miejscową policją uświadomił Nam, że nie jesteśmy tam mile widziani. Spakowaliśmy się czym prędzej i pojechaliśmy, można powiedzieć z płaczem do domu. Generalnie wojaże po prowincji europejskiej nie jest taki proste jak podróżowanie po prowincji np. Południowo-Wschodniej Azjii. Następnym razem wybór będzie inny

Tags: , , ,
Written by Meleks1498


Comments are closed.